Przepraszam, przepraszam, ja kolejny raz tutaj, kolejny raz o tym samym, ale nie mogę się powstrzymać. Tak mnie wkurza to wszystko, ze muszę gdzieś wyrzucić z siebie te emocje. No...
Najpierw, muszę odnieść się do slów pana Przedpeskiego, a dzisiejszego wywiadu dla Gazety Wyborczej (tak specjalnie wydałam 1, 50 zł, dla 3 stron o siatkówce!). Otóż mówi, ze Castellani nie jest już faworytem komisji, i że nie rozumie, dlaczego kibice go nie chcą. Panie prezesie, główką czasem trzeba ruszać. Jak nie jako członek zarządu PZPS, to jako kibic

Dalej: ""Uważam, ze kadrę powinien prowadzić Polak" - on dalej swoje. Zgadzam się, ze jeszcze na dzień wczorajszy, sama powiedziałabym, że mógłby to być nawet i Wagner, bo po prostu żadnego innego konkretnego kandydata nie bylo, a facet ma wizję. I to mi się podoba. Ale ten ośli upór prezia już nie. Dalej: "(...)bo co zrobi sam trener, bez siatkarzy". Zgadzam się, nic nie zrobi. Ale siatkarze bez trenera też nie. Bez DOBREGO trenera, FACHOWCA w każdym calu. Równie dobrze Przedpelsi mogłby zmienić zawód, zostać trenerem, i co? Kicha! Zresztą, sam mówi, że musi to być trener z najwyższej półki, a chce Polaka. Śmieszne... I jeszcze jedno: "(...)podpowiedzcie nam, a nie tylko w nas walicie". Tu sie uśmiałam. Każdy może mieć swoje zdanie, ale to PZPS ostatecznie wybiera trenera. Nie zawodnicy i nie kibice - im nic do tego. O co więc chodzi? Zresztą, większość wyraziła już swoje zdanie. Kibice niemal jednogłośnie są za Fefe, tuż za nim McCoutcheon. Wszyscy doskonale o tym wiemy, a wydaje mi się, że prezes umie korzystać z Internetu, czyta gazety i rozmawia z dziennikarzami. Nie uwierzę, ze nie slyszał. A że (jak zwykle) nie chce im się ruszyć tylków z ciepłych fotelików dla dobra reprezentacji, to już nie wina kibiców. Zresztą, gdyby to wlaśnie kibice mieli decydujący głos, już dawno trenerem zostalby Fefe i to bez względu na stawkę.
Ale nie zglosił się. Albo jego praca jeszcze nie doszła. Albo nie miał zamiaru brać udziału w tym... ekhem... "konkursie". Nie zdziwiłabym się. Teraz rzeczywiście zaczyna to wyglądać jak podpucha; trąbili wpierw o Stelmachu, potem o Castellanim, jako o faworytach, i po co? Żebyśmy potem z otwartymi ramionami powitali np. takiego McCoutcheon'a, i pod niebiosa wychwalali związek, jakiego to mamy wspaniałego trenera. Oczywiście, cieszę się, że mimo wszystko Hugh nie zrezygnował z Polski i zgłosił się. Jesli nie będzie już innych kandydatów, powinien to być on. Na drugiego Wagner. Ale jesli miał to być sposób, żeby związek się dowartościował, to ja dzięuję bardzo. Żałosne.
Mówią, ze to jeszcze nie wszystkie kandydatury. Zrezsztą, nie zdzwiłabym się specjalnie, gdyby jutro wyskoczyli nam np. z Velasco, o którym prezio wspominał w wywiadzie dla GW. Ale nie spodziewam się cudu. Wspominalam już; wolę być miło zaskoczona, niż się głupio rozczarować.
PZPS oczekiwal wielkich nazwisk. Skąd? Z nieba miały spaść? Po tym jak pożegnali się z Lozano? Porządny trener nie da sobie w kaszę dmuchać i nie pozwoli się tak traktować. A Polska to nie jest jeszcze szczyt marzeń każdego szkoleniowca na tym globie. Może wreszcie PZPS przejrzy na oczy. Połowa zarządu, z preziem na czele, niech teraz gna do Italii dogadać się z Fefe. Druga połowa na kolanach do Częstochowy modlić się, zeby przejął naszą kadrę.